Opisywany w niniejszej recenzji model, zawiera w nazwie pięknie brzmiące słowo „Lusso”, czyli luksus. Atlantic Worldmaster 1888 „Lusso” Open Heart Mechanical LIMITED EDITION, bo o nim mowa, to luksus z unikatowym, ręcznie nakręcanym mechanizmem, nawiązującym niewątpliwie do historii i tradycji marki. Model ten, był w 2015 roku najbardziej wyczekiwaną premierą marki. Zegarek dostępny w zaledwie 888 numerowanych egzemplarzach, co jest naprawdę ścisłą limitacją. Bohater poniższej recenzji, to bez wątpienia luksusowy przedstawiciel przepięknej linii Worldmaster 1888, zapoczątkowanej w 2008 roku przez replikę o tej samej nazwie, wyprodukowanej w zaledwie 333 egzemplarzach.

Testowany egzemplarz, który trafił w moje skromne progi pod koniec września, dostarczony został w dedykowanym, lakierowanym pudełku z tzw. drewna fortepianowego, które umieszczono w dodatkowym, solidnym, sygnowanym kartonie, zabezpieczającym przed uszkodzeniami.

Wewnątrz pudełka, poza samym zegarkiem, znajduje się niewielka tabliczka, informująca o nazwie marki oraz modelu, któremu jest dedykowana.

Dodatkowo, dołączono broszurę, w której znaleźć można skróconą historię marki, informacje o modelu „Open Heart” i jego wersjach, a także certyfikat autentyczności.

Model „Open Heart”, choć nawiązuje do pozostałych zegarków z linii Worldmaster 1888, wyróżnia powiększona do 44mm koperta ze stali szlachetnej. Muszę przyznać, że na początku naszego spotkania, miałem spory dylemat, ponieważ trudno było mi przypisać ten zegarek do okoliczności, w których mógłby mi towarzyszyć. Do garnituru zbyt duży i dość gruby, choć z drugiej strony, nie takie zegarki widuje się w towarzystwie koszuli i marynarki, na co dzień mało praktyczny ze względu na brak datownika, a do tego ten luksusowy charakter. Tak, może właśnie ten luksusowy charakter zegarka powodował, że patrzyłem na niego z dystansem. Na co dzień noszę model Atlantic Worldmaster Chronograph Valjoux lub Atlantic Seashark, i dodać należy, że oba te modele, to prawdziwe woły robocze, aż tu nagle na moim przegubie ląduje książę, z którym nie wiadomo jak postępować. Jednak dziś, po ponad dwóch miesiącach obcowania z tym zegarkiem wiem już, co urzeka w nim naprawdę, ale o tym później.

Testowany egzemplarz o numerze 217/888, dostarczony został na solidnym, skórzanym pasku z wygodnym zapięciem motylkowym, który po pewnym czasie, zaczął bardzo dobrze układać się na przegubie. Model ten występuje również w wersji na bransolecie, ale w mojej opinii dominuje ona za bardzo, przez co sam zegarek schodzi na nieco dalszy plan. Biorąc pod uwagę wyjątkowy charakter tego zegarka uważam, że pasek jest tu jedynym sensownym dopełnieniem.

Jak to zwykle bywa w przypadku zegarków Atlantic, żadne zdjęcia nie oddają tego, co taki zegarek przedstawia sobą w rzeczywistości. Dobre zdjęcia wymagają odrobiny naturalnego światła i choć wykonane przeze mnie zdjęcia nie są rewelacyjne, bo nie jestem fotografem, posiadającym profesjonalny sprzęt, to uwierzcie mi, że załączone tu fotografie, to najlepsze, co udało mi się zrobić, a podchodziłem do tematu kilka razy, walcząc z kapryśną pogodą 😉

Pamiętam, że kiedy pierwszy raz zetknąłem się ze zdjęciem reklamującym opisywany model, nie wzbudził on we mnie wielkiego zachwytu, a wszystko przez to, że na tym zdjęciu, mostek balansu był zwykłym kawałkiem metalu, na który zareagowałem pytaniem „Po co to pokazywać?” 😉 Na szczęście okazało się, że był to jedynie niezbyt wiernie oddający rzeczywistość render, ponieważ w rzeczywistości mostek balansu został pięknie ozdobiony paskami genewskimi, które nadają mu charakteru, nie mówiąc już o tym, że po prostu wyglądają ciekawie, zwłaszcza w promieniach słońca lub innego źródła światła. Na dowód poniższe zdjęcie, choć gdy patrzę na ten zegarek na moim nadgarstku (gdzież indziej mógłby znajdować się w momencie pisania recenzji?), to zdaję sobie sprawę z faktu, że na zdjęciu wygląda zdecydowanie gorzej, a w rzeczywistości wygląda tak, że chciałoby się go schrupać 😉

 

Powyższe jest dowodem na to, jak wielka zmiana zaszła również we mnie, ponieważ upłynęło naprawdę dużo czasu (dwa miesiące), zanim doceniłem ten zegarek. Historia lubi powtarzać się, ponieważ tak właśnie było z modelem Seashark, który był najbardziej znienawidzonym przeze mnie modelem mechanicznym w całej ofercie marki Atlantic, a dziś byłby to na pewno jedyny zegarek, który zostawiłbym, gdybym innych z jakiegoś powodu musiał pozbyć się (oby taka chwila nie nadeszła). To temat na zupełnie inną historię, ale kiedyś ją opiszę, obiecuję 😉

Wracając do opisywanego modelu, urzekł mnie w nim najbardziej nie narzucający się, cichy…  luksus, który każdy właściciel dostrzeże i doceni po pewnym czasie. W moim przypadku zajęło to trochę, ale może dzięki tej recenzji, inni dostrzegą go nieco szybciej 😉 A teraz po kolei…

 

Tarcza – została ozdobiona ręcznie nakładanymi, pozłacanymi indeksami, które nie charakteryzują się jakimś wyrafinowanym kształtem. Ot, zwykłe „sztabki złota”, a mimo to, wszystko gra. Gdyby zdecydowano się na coś bardziej skomplikowanego, moglibyśmy odnieść wrażenie przeładowania i ogólnego chaosu estetycznego, a przecież w tym modelu nie indeksy są najważniejsze. Bardzo dobrze, że nie zdecydowano się na umieszczenie okienka datownika, bo byłaby to niewątpliwie przesada. Nie jest to na pewno zegarek codzienny, a zatem brak datownika nie powinien stanowić problemu. Datownik w zegarku noszonym od święta, to tak naprawdę problem, zwłaszcza gdy zegarek nie jest wyposażony w funkcję szybkiej korekty daty. Wiem coś o tym, ponieważ posiadam taki zegarek, który tradycyjnie zakładam do wigilijnej kolacji (to już niedługo) i zawsze staję przed dylematem „ustawiać datę, czy nie ustawiać?”, a ponieważ jestem pod tym względem dość pedantyczny, to niestety zawsze kończy się długim kręceniem koronką, aby w okienku datownika pojawiła się w końcu liczba „24” 😉 Tu tego problemu nie ma i bardzo dobrze.

Prostota i czytelność przede wszystkim. Nawet napisy, których na tarczy jest dość dużo, naniesiono na tyle optymalnym krojem czcionki, że tak naprawdę są, ale jakby ich nie było. To tylko pokazuje, że nie są ważne indeksy, nie są ważne wskazówki, nawet nazwa marki nie jest ważna, bo chodzi przede wszystkim o wyeksponowanie otwartego serca zegarka. Na tarczy próżno szukać giloszowania, czy bardzo wyraźnego szlifu słonecznego, choć delikatny jest na obwódce z indeksami. Co więcej, zrezygnowano również z masy fosforyzującej, bo tak jak napisałem już wcześniej, nie jest to zegarek codzienny, ale wyjątkowy czasomierz, zakładany na specjalne okazje, które nie muszą być wcale ogólnie znanymi świętami. W testowanym egzemplarzu, występują w zasadzie tylko trzy kolory tj. stalowo-srebrny (koperta, mostek balansu), srebrzysty (tarcza) i złoty (indeksy, wskazówki, balans). Dodanie kolejnych elementów, takich jak choćby zielona masa fosforyzująca, czy białe okienko datownika, zaburzyłoby z pewnością spokój, którym charakteryzuje się tarcza tego modelu. Dzięki małej sekundzie, czas płynie spokojnie i nic nie odrywa uwagi od pulsującego serca zegarka, które w tym modelu jest najważniejsze.

 

Koperta – kształt koperty znany jest już od 2008 roku, kiedy to ukazała się replika Worldmaster 1888, od której nazwę wzięła cała linia zegarków, najpiękniejsza według mnie linia, kontynuowana do dziś. Jednak w przypadku modelu „Open Heart”, mamy do czynienia z powiększoną aż do 44mm średnicą koperty, a ponieważ zegarek nie należy do płaskich, dzięki temu proporcje nie są zaburzone. Biorąc pod uwagę fakt, że mój nadgarstek nie należy do najmniejszych, zegarek układa się na nim wręcz idealnie. Jeżeli miałbym wśród zegarków Atlantic wskazać ten, którego koperta kojarzy mi się z klasyką, to niewątpliwie byłby to kształt koperty linii Worldmaster 1888. W kopercie tej podoba mi się wszystko, a przede wszystkim miękkie kształty i przejścia między poszczególnymi elementami. Jeżeli dodamy piękną i wygodną koronką, to nic dodać, nic ująć.

 

Wskazówki – po prostu są, spełniające swoje zadanie, ładne, wykonane z najwyższą starannością, nieco finezyjne, nawiązujące kształtem do wskazówek, montowanych w zegarkach Atlantic w latach 50., ale na szczęście, w przypadku opisywanego modelu, nie wypełniono ich masą fosforyzującą 😉

 

Mechanizm – to coś, co w przypadku modelu „Open Heart”, widoczne jest od strony tarczy tylko częściowo, ale zegarek na pewno warto odwrócić, aby przyjrzeć się mu dokładniej. Mechanizm Unitas 6497 z ręcznym naciągiem, ozdobiono bowiem pięknie wyraźnymi paskami genewskimi, dzięki czemu prezentuje się naprawdę okazale, a przeszklony dekiel pozwala tym widokiem napawać się w dowolnym momencie. Warto zwrócić uwagę na to, że również koła zębate ozdobiono wyraźnym szlifem słonecznym, natomiast z mostku, do którego zamocowany jest balans, został częściowo usunięty materiał, aby nie przeszkadzał w podziwianiu pulsującego serca mechanizmu.  Nie można również pominąć niebieskich wkrętów, które dodają uroku i kontrastują z rubinową czerwienią kamieni. Pewnym minusem może być brak stop-sekundy, ale z drugiej strony, czy to aż tak ważne?

 

Koronka – odkąd światło dzienne ujrzała linia Worldmaster 1888, jest to jeden z bardziej charakterystycznych elementów, który bardzo w niej lubię. Głównie w przypadku modeli mechanicznych, a z takim mamy do czynienia w tym przypadku, jest to element niezwykle praktyczny i wygodny. Koronka jest duża, dzięki czemu nawet ktoś z niezbyt małymi palcami (jak ja), bez problemu zegarek nakręci i będzie to czynność wykonywana z prawdziwą przyjemnością. Boczna krawędź koronki została opatrzona sygnaturą marki, dzięki czemu prezentuje się jeszcze lepiej. Koronka w tym kształcie stanowi idealne uzupełnienie koperty, co chyba widać na poniższym zdjęciu.

Szkło – szafir, do którego firma Atlantic już nas przyzwyczaiła, bowiem w przypadku zegarków tej marki jest to standard, którego nie doceniają Klienci, patrzący na zegarki Atlantic jedynie przez pryzmat ceny. Nic tak nie psuje wyglądu zegarka, jak zniszczone, porysowane szkło, ale na szczęście w przypadku zegarków Atlantic, nie ma tego problemu, co Klienci doceniają dopiero po latach użytkowania. W przypadku modelu „Open Heart” mamy do czynienia z wypukłym szkłem szafirowym, które na pewno do tanich nie należy, ale dzięki temu zegarek wygląda naprawdę wspaniale i oszczędności rzędu kilkuset złotych, mogłyby znacząco wpłynąć na ten wizerunek.

 

Limitacja – cóż, to zawsze musi kosztować, ale jednocześnie zawsze robi wrażenie. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że określenie „limitacja” odnosi się również do serii kilku tysięcy sztuk, a w przypadku modelu „Open Heart”, mamy do czynienia z zegarkiem, który został wyprodukowany w zaledwie 888 egzemplarzach! Ciekawostką jest również to, w jaki sposób możemy poinformować innych o takiej limitacji. Firma Atlantic zdecydowała się bowiem w tym przypadku, na stosowaną już w modelu Atlantic Worldmaster Chronograph Valjoux tabliczkę, zamocowaną z lewej strony koperty, która wygląda naprawdę dobrze i zapewne będzie cieszyć oko właściciela zegarka (moje cieszy).

 

Pasek – jak zawsze w przypadku marki Atlantic, jest to dobrej jakości pasek skórzany. W przypadku opisywanego modelu mamy do czynienia z  lekkim, ale jednocześnie solidnym i wygodnym paskiem, dzięki któremu zegarka prawie nie czuć na ręku. Dla jednych jest to plus, a dla innych minus. Osobiście lubię, kiedy czuję, że zegarek mam na ręku i dlatego na co dzień noszę zegarki na solidnej bransolecie, ale taka oczywiście nie pasowałaby do bohatera niniejszej recenzji. Natomiast dzięki temu, że pasek jest solidny, zegarek nie „przelewa” się z miejsca na miejsce, a wyważenie jest na odpowiednim poziomie. Wielkim plusem jest również zapięcie motylkowe, które ułatwia zakładanie i zdejmowanie zegarka, bez niepotrzebnego załamywania paska i ocierania jego powierzchni o klamrę, której tu po prostu nie ma.

 

Warto również zwrócić uwagę na niezwykle prostą regulację długości paska oraz ozdobiony logotypem marki zamek. Być może sam logotyp mógłby być nieco wyraźniejszy, ale skoro nawet ten, widoczny na tarczy, ustępuje innemu, ważniejszemu elementowi zegarka, to dlaczego w tym przypadku miałoby być inaczej. Po dłuższej refleksji nasuwa się wniosek, że jest tak, jak być powinno.

Podsumowując, zegarek Atlantic Worldmaster 1888 Lusso Open Heart Mechanical Limited Edition, to zegarek warty uwagi, ponieważ za niewygórowaną (jak się ostatecznie okazuje) cenę, otrzymujemy piękny, limitowany zegarek mechaniczny, stanowiący kwintesencję zegarmistrzostwa i tradycji marki. Jest to jeden z niewielu modeli, w którym tak naprawdę trudno jest mi znaleźć wady, ponieważ po dłuższym zastanowieniu się coś, co na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się problemem, takim problemem nie jest, jak choćby brak datownika. Dużym atutem w przypadku tego modelu jest niewątpliwie „otwarte serce” oraz manufakturowy mechanizm. Minęło dużo czasu, zanim polubiliśmy się, ale na pewno jest to jeden z tych zegarków, za którym będę po prostu tęsknił 😉 Zbliżają się święta Bożego Narodzenia i życzę Wam, abyście ten lub inny model marki Atlantic znaleźli pod choinką, choć muszę przyznać, że właśnie ten model przywołał we mnie klimat nadchodzących świąt.

 

Na (+):

  • limitacja do zaledwie 888 sztuk,
  • bardzo wysoka jakość wykonania,
  • „open heart”, ukazujący pracę balansu,
  • piękna koperta i wygodna koronka,
  • brak datownika, który zaburzałby ogólny efekt,
  • wysokiej jakości pasek z wygodnym w użytkowaniu zapięciem motylkowym,
  • manufakturowy mechanizm Unitas 6497 z ręcznym naciągiem i pięknymi zdobieniami,
  • odporne na zadrapania szafirowe, wypukłe szkło, dzięki któremu zegarek wygląda ciekawiej.

Na (-):

  • brak stop-sekundy, choć przy okazjonalnym użytkowaniu, nie powinna być problemem,
  • dokładność (ponad 10s/d), która jednak nie powinna stanowić problemu w przypadku j.w.

Atlantic Worldmaster 1888 LUSSO Open Heart Mechanical Limited Edition

Referencja: 52951.41.21R

Mechanizm: Unitas 6497 z ręcznym naciągiem

Tarcza: jasna ze szlifem słonecznym i ręcznie nakładanymi indeksami

Koperta: 44mm, stalowa

Szkło: szafirowe, lekko wypukłe

Wodoszczelność: 50m

Pasek: skórzany z zapięciem motylkowym

Inne: „open heart”, ukazujący balans oraz mostek z paskami genewskimi

Limitacja: 888 sztuk

Wersje: z jasną lub czarną tarczą, na pasku lub bransolecie

Cena: 6 450,00zł